Czerwień jak ogień w różowym zacieku
Niczym pożogą trawi dachy śpiące
A niebo woła: "Uważaj, człowieku!
Z pieleszy nocy wynurza się słońce."
Chmury w granacie z siwiutkim nalotem
Jakoby cukrem pudrem posypane
Chłoną z płomieni jutrzenki spiekotę
I orchideą ukoronowane
Płyną tumanem dymu jak z kominów,
I rozpełzają się w różnych kierunkach
Przypominając wręcz stada pingwinów
Pielgrzymujących szeregiem jak w sznurkach
Sieci rybackiej w błękit zarzuconej
Połyskujący światłem wypłowiałym
O barwie lekko jakby marchewkowej,
W którą bursztynu odcienie się wlały
Promieniujące cytrynowym blaskiem
Rozstrzeliwanym w przestrzeń niezmierzoną.
Niebo aż pęka pulsującym brzaskiem
Jak promieniami rozcinane łono,
Z którego życie zda się wydostawać
Na świat w leniwym nieco przebudzeniu...
O, jakże warto jest przed światem wstawać,
By być obecnym przy tym narodzeniu
Dnia, co kolejną szansą dla człowieka
Na rozpoczęcie wszystkiego od nowa...
W oddali pluszcze czasu rwąca rzeka...
Mnie chłonie chwila, co na dnienie czeka,
Degradująca znaczenie zegarów
I wstrzymująca oddech przy zachwycie...
Stoję pośrodku porannych oparów,
Gdzie rosą pachnie iście wyśmienicie
Powietrze niczym jeszcze nie skażone,
Orzeźwiające bryzą swej świeżości,
Ziemi wilgotnej szczyptą doprawione
I odrobiną kwiatowej słodkości...
Warkot silnika jak balon przebity
I zgrzyt obcasów za mymi plecami
Są niczym wiatrem porwane zeszyty,
Co nie zdążyłam zapełnić słowami...
Spłoszona cisza więc nagle czmychnęła.
Niebo błękitne słońcem zapłonęło.
Z cięciwy strzała wzroku się wypięła -
Spojrzenie w siną dal moje pomknęło
I wnet tęsknota me serce przeszyła
Za tym ujęciem dnia pączkującego...
Cywilizacja w kadr oczu się wbiła.
Czekam na powrót świtu straconego.
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz