wtorek, 16 czerwca 2026

ŚWIT UTRACONY

Czerwień jak ogień w różowym zacieku

Niczym pożogą trawi dachy śpiące

A niebo woła: "Uważaj, człowieku!

Z pieleszy nocy wynurza się słońce."


Chmury w granacie z siwiutkim nalotem

Jakoby cukrem pudrem posypane

Chłoną z płomieni jutrzenki spiekotę

I orchideą ukoronowane


Płyną tumanem dymu jak z kominów,

I rozpełzają się w różnych kierunkach

Przypominając wręcz stada pingwinów

Pielgrzymujących szeregiem jak w sznurkach


Sieci rybackiej w błękit zarzuconej

Połyskujący światłem wypłowiałym

O barwie lekko jakby marchewkowej,

W którą bursztynu odcienie się wlały


Promieniujące cytrynowym blaskiem

Rozstrzeliwanym w przestrzeń niezmierzoną.

Niebo aż pęka pulsującym brzaskiem

Jak promieniami rozcinane łono,


Z którego życie zda się wydostawać

Na świat w leniwym nieco przebudzeniu...

O, jakże warto jest przed światem wstawać,

By być obecnym przy tym narodzeniu


Dnia, co kolejną szansą dla człowieka

Na rozpoczęcie wszystkiego od nowa...

W oddali pluszcze czasu rwąca rzeka...

Mnie chłonie chwila, co na dnienie czeka,


Degradująca znaczenie zegarów

I wstrzymująca oddech przy zachwycie...

Stoję pośrodku porannych oparów,

Gdzie rosą pachnie iście wyśmienicie


Powietrze niczym jeszcze nie skażone,

Orzeźwiające bryzą swej świeżości,

Ziemi wilgotnej szczyptą doprawione

I odrobiną kwiatowej słodkości...


Warkot silnika jak balon przebity

I zgrzyt obcasów za mymi plecami

Są niczym wiatrem porwane zeszyty,

Co nie zdążyłam zapełnić słowami...


Spłoszona cisza więc nagle czmychnęła.

Niebo błękitne słońcem zapłonęło.

Z cięciwy strzała wzroku się wypięła -

Spojrzenie w siną dal moje pomknęło


I wnet tęsknota me serce przeszyła

Za tym ujęciem dnia pączkującego...

Cywilizacja w kadr oczu się wbiła.

Czekam na powrót świtu straconego.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz