Ach, to moje życie... czyli tu oraz teraz...
Klawiatura stygnąca pod opuszką palca
I tęsknota ogromna, która mi doskwiera,
Która ciszą opływa paciorki różańca...
Kubek z falbanką śladów ust kawą odbitych,
Myśli szeptem milczące fraz wystukiwanych,
Atramentem, ołówkiem pachnące zeszyty,
Stosy listów w kopertach nigdy nie wysłanych,
Ususzone bukiety kwiatów ogrodowych
Wciąż stojące w wazonach z wody zaciekami,
Płaszcz wiszący pod drzwiami do wyjścia gotowy,
Kosz na śmieci straszący zdartymi butami...
A w tle zegar, co w transie ciągle się zacina
Jakby liczył godziny, myląc się, jąkając...
Dzień się za dniem na nowo o świcie zaczyna,
Słońca okiem przez okna mej duszy zerkając
Na rozwiane karteczki z zapiskiem spraw ważnych,
Celów, marzeń, do których mam niezwykłą słabość,
Niepokojów przed końcem niemal we mnie strasznych,
Że tym wszystkim zadaniom nie uczynię zadość.
Wznoszę się lotem wzroku nad łanem bukietów
Ogrodzonym drzewami w liściastych czuprynach...
Pod ich pniami korzenie jak szczątki szkieletów -
Każdy z siłą się węża w bruzdy ziemi wżyna...
Benitoit bezkresem wokół się rozlewa,
Tę szerokość i długość mą geograficzną,
Co nad którą skowronek pieśń dziękczynną śpiewa,
Niesie niczym na dłoniach kulę wręcz magiczną,
Z jakiej trudno odczytać przyszłość niedościgłą,
Gdyż struktura szkła pęka moimi zmarszczkami...
Moje życie niełatwe jeszcze mi nie zbrzydło,
Choć żongluje przewrotnie moimi pasjami...
Kiedyś stanie się tylko kurzem na siedzeniu,
Co we które się wgniecie zmurszała spódnica,
I nazwiskiem na płycie czytanym w milczeniu,
I imieniem, co niczym dawno nie zachwyca,
I zżółkłymi książkami z kciukami na stronach,
I ogryzkiem, co uschnął na pustym talerzu,
Lustrem obcałowanym moimi rękoma
I oddechem słyszalnym w półgłuchym pacierzu...
Moje życie... naprawdę - na niby wyśnione
Przez me palce przepływa płaczu strumieniami,
Przez mych wrogów zaocznie z butą osądzone,
W przyjaciołach tętniące wiecznie wspomnieniami.
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz