czwartek, 7 maja 2026

JUDASZOWE DUSZE

Gdybyś mnie mogła, Naturo, ukoić,

Wtulając w drzewa, które liśćmi płaczą,

Łkaniem konarów obmyć i napoić...

A tak się duszą moją smutki raczą,


Ostrzem wydarzeń dzieląc na talerzu

Jakoby kawał krwi pełnego steka

I ubijając jej serce w moździerzu,

Gdyż o godności śmie świadczyć człowieka.


Dziś bałwochwalców tłumy hucznie głoszą

O wrażliwości, wszystkich kłując w oczy.

Na piedestały sami się wynoszą,

A z ust ich potok słów bez czynów broczy,


Jakoby kwasem wyżerając usta

Skrzywione sztucznie w fałszywym uśmiechu.

Echem się niesie ich przemowa pusta

O miłowaniu i życiu bez grzechu,


Przez co nie wahałbyś się wnet! uwierzyć,

Że owi święci raj na Ziemi tworzą.

Ci jednak ludzie są z pozoru szczerzy,

Bowiem empatię jeno mową mnożą,


Prawiąc o sztuce wzajemnych relacji

I fundamencie szacunku bez skazy

Przy na stojąco odgłosach owacji

Chwalącej dobro, o jakim świat marzy,


Lecz, gdy się tylko o ich gest upomni

Szara jednostka będąca w potrzebie,

Żaden z tych świętych swych zasad nie wspomni

I tę jednostkę wręcz żywcem pogrzebie,


Obojętności ją depcząc obcasem

Jak karakana, co się przypałętał -

Żaden z tych świętych nie dzieli się czasem,

O sobie zawsze wszak będzie pamiętał.


Tłum ten zepsuty aż do kości szpiku

Będzie Cię klepał - osła - po ramieniu,

A Ty w tym gronie podłych obłudników

Miód zbierzesz pochwał w pokornym milczeniu


Nieświadom wcale, że w owej słodyczy

Krople cyjanku Ci właśnie podano,

Bo, choć jest żywyś, ów tłum zyski liczy -

Skórę twą z grzbietu już dawno sprzedano.


Ta chmara wrogów pod maską przyjaźni

Próg twój przekroczy, twe lica całując,

A Tyś otoczon rozdwojeniem jaźni,

Będziesz się cieszył, swych gości traktując


Jakoby Boga, co zstąpił w pokoje,

Przy wspólnym stole z Tobą zasiadając;

Tymczasem winien jesteś pójść na boje,

Toksycznych ludzi hen precz wyganiając!,


Bo plemię pełne tych dusz judaszowych

Gotowe Ciebie poświęcić w ofierze

Skalp zedrze palcem z twej uśpionej głowy

I Cię jak tuszę na części rozbierze.


Nie żałuj osób, które Cię zdradzają.

Proch strzep z sandałów i odejdź bez słowa

Od tych, co Ciebie uprzedmiotowiają.

Niechaj przejrzysta będzie twoja mowa -


Niech "tak" "TAK" znaczy, "nie" niech "NIE" pobrzmiewa!

Tego samego żądaj od człowieka.

Jeśli ktoś nutą w innym tonie śpiewa,

Wiedz!, że na Ciebie jak wilkołak szczeka.


Samotność wówczas nie jest Ci przekleństwem,

A wybawieniem, co gasi udrękę.

Lud opętany intencji szaleństwem

Będzie zadawał Ci jedynie mękę,


Będzie Ci pióra z twych skrzydeł wyrywał,

Talentom twoim tylko umniejszając,

Będzie Cię niszczył, przeklinał, wyzywał

I czerpał radość, Ciebie poniżając.


Drzwi swe zatrzaśnij judaszowym duszom!

Z policzków zetrzyj pocałunki zdrady!

Wszak towarzyszyć Ci nigdy nie muszą

Ludzie, co skłonni są tylko do zwady.


Niechaj jęzory wywieszą na brody,

Twe dobre imię jadem opluwając.

By być prawdziwym - uwierz! - żeś gotowy,

Więc żyj!, Judaszów sfory unikając.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz