W królewskiej szacie, ty nędzny człowieku,
Która purpurą władzy w oczy kole,
Aleś się cofnął... do jakiego wieku?!,
Że mam ochotę wołać cię: "Matole!"
Kręcisz się wokół swego przyrodzenia
Jak mucha wokół śmierdzącego gówna.
Najwięcej miewasz dziś do powiedzenia,
Chociaż twa mądrość nie jest zeru równa.
Instynkt cię trzyma króciutko za mordę.
Libido trawi twe trzewia i duszę.
Oj, popłynąłeś na swą zgubę z prądem
Głupoty, którą wytknąć że ci muszę,
Bo nią zalewasz codzienność jak gnojem
Aż drży wątpliwość: "Myślę, lecz... czy jestem?!",
Na homo sapiens patrzysz ze spokojem,
Gdy go skazujesz cezarowym gestem
Na śmierć tragiczną uprzedmiotowieniem
Niczym chrześcijan przez lwy pożeranych.
Dziś człowieczeństwo zda się być wspomnieniem
I wizytówką ludzi - tych przegranych...
Ulicą idą rozjuszone tłumy.
Z szyj ich wyrasta wagina lub prącie.
Pod obcasami trzaskają rozumy,
Inteligencja ugrzęzła więc w kącie
Jakby z przyczyny swej nieprzydatności,
Tępota bowiem sprzeciwu nie znosi,
Zwłaszcza gdy sprzyja sensem logiczności
I szczerą prawdę z przekonaniem głosi
W dobie naturze kłamstwem w twarz plującej,
Zaprzeczającej historycznym faktom
I edukacji dziś urągającej,
Byle się żyło wygodnie i łatwo.
Obojętnością strasznie żeś skażony.
Dziś podmiotowość cechuje zwierzęta.
Z własnej żeś woli został pozbawiony
Godności, której już nikt nie pamięta...
Nędzny człowieku w purpurowej szacie!...
Naczelne patrzą na ciebie z litością,
Boś zawieruszył z brudnej dupy gacie
I obrzydzenie budzisz w nich nagością.
Młodość mi moja do ucha szeptała
Jak wąż, co Ewę do grzechu namawiał,
Że niczym orzeł będę szybowała,
Choćby los podle nogę mi podstawiał.
A tu z oporem gorszym się spotkałam -
Człowiek się w sobie wyrzeka człowieka...
Czasów głupoty strasznej doczekałam...
Wstyd we mnie krzyczy: "Ratuj się! Uciekaj!"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz