Gdzie się podziała tamta dziewczyna,
Która się z lustra na mnie patrzyła?
Dzień się spojrzeniem innym zaczyna...
Minionej nocy czy nie przeżyła?!
Cieniem w me oczy tylko zagląda,
Łuną przeszłości niczym poświatą
Księżyca, co się blaskiem przegląda
W wodzie obrosłej przekwitłą watą
Pałek, na których ważki siadają,
Kiedy gwiazd roje w toń się wtapiają,
Szeptuchy wiatru szumem gadają
Oraz o jutrze, wróżąc, bajają.
Gdzie się podziała tamta kobieta
O iskrze siły w czarnych źrenicach?
Odbiciem w lustrze jest... ale nie ta...
Patrzę na kogoś, kto nie zachwyca,
A swoim wzrokiem zmusza, bym stała,
Bez słów uważnie się przyglądając
Tej, co przede mną się zatrzymała
Okiem po duszę moją sięgając
Jakbym otwartą wręcz książką była,
Z której wyczytać myśl każdą można,
Aż się wzdrygnęłam i zawstydziłam,
Choć niczym w sobie nie byłam zdrożna,
Bo ta osoba w szklanym odbiciu
Z babią niteczką lata w brwiach kruczych
Zdała się wiedzieć wszystko o życiu,
Które wokół mnie płochliwie kluczy.
Opuszką palca rzęsy zbudziłam,
Na tę przede mną niemą zerkając.
Wtem w jej tęczówkach zauważyłam
Siebie, przed sobą w niej się chowając.
Gdzie się podziała tamta dziewczyna? -
Szepcząc, tej w lustrze stawiam pytanie. -
Czy ją przy sobie któraś zatrzyma...
Czy coś w nas po niej - myślę - zostanie?
Czas przeszedł obok, nas lekceważąc,
Z walizką starą na pas zapiętą.
My zaś z nadzieją bez przerwy marząc
I mając wolę wręcz nieugiętą,
Wierzymy, że tej - już! - w nas dziewczyny -
Chociaż nie widać - część przeniesiemy,
Że śladów stóp jej nie przeoczymy
I kiedyś po nich do niej dotrzemy.
Gdzieś się, dziewczyno, zawieruszyła?!
Kim jest ta w lustrze na mnie patrząca?
Czemuś ode mnie się odwróciła?
Spojrzeń nas łączy usychająca
Rzeka, po której puste koryto
Porosła skały złota korona.
Dziś się spotykam w lustrze z kobietą,
Która troskliwie ku mnie ramiona
Wyciąga jakby żal mnie jej było,
Jakby przytulić mnie bardzo chciała,
Bo mam wrażenie, iż mi się śniło,
Żem cię, dziewczyno, w lustrze widziała...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz