piątek, 8 maja 2026

CHWILA NA PROGU

Ileż potrzeba do bycia szczęśliwym,

Gdy los nie sprzyja wszelkim szczytnym planom?

Świat nas otacza wielce urokliwy,

Lecz... czy nas cieszy to dziewicze wiano?!


Wrastamy w ziemię stopami i głową,

Patrząc pod nogi z uporem maniaka.

Plecy wygięte od trudu podkową...

Codzienność jednak wciąż bywa jednaka...


Słońce chorągiew światła rozwinęło

Na START! zdyszanym ze snem na powiekach...

Skąd się to tępo histeryczne wzięło?

Czas nieustannie ponagla człowieka,


Batem wskazówek świszcząc bezlitośnie

Nad tresowanym zaprzęgiem myślenia,

By biegł w kierunku tego jak najprościej,

Co się (pozornie!) wciąż na lepsze zmienia,


W rytm kopyt, które brzęczą monetami

O zaniżonej w transakcjach wartości...

Człowiek haruje jako wół latami,

Bezsilnie pełznąc za cieniem radości,


Co imitacją jest zadowolenia

Pobudzającą apetyt na więcej.

Za czym tak pędzi człowiek bez wytchnienia

Jak wiatr w jesienią poszarpanej kiecce?


Siadam na progu z kubeczkiem herbaty,

Choć się wynurza na START! krwawe słońce.

Patrzę na rosą iskrzące się kwiaty,

Na pióropusze dorodnie kwitnące


Traw o źdźbłach prężnych i spragnionych światła,

Słuchając szumu, co szelestem pluszcze,

W który klaskaniem rzeka liści wpadła

I skapujące wibracjami bluszcze...


Jakże mi dobrze... Niczego nie pragnę,

Prócz owej chwili, aby wiecznie trwała...

Tego spokoju płynącego łaknę

I fali ciszy, by mnie opływała...


Uzdy zdejmuję z rżących w głowie myśli,

Które się pasą niczym dzikie konie...

Czymże ta chwila jest w blasku korzyści,

Jakiej są głodne spracowane dłonie?


Jakże mi dobrze... - to mój raj na Ziemi:

Próg między domem a światem natury

Pod zadaszeniem wschodzących promieni

Oraz przed nocą klęczącej purpury...


Te dźwięki ptactwa czyste krystalicznie

Na pięcioliniach tańczących gałęzi...

Oddech, co bije w piersi nostalgicznie,

I klucz obłoków jak balet łabędzi...


Dusza me ciało mądrze poskromiła,

Więc zakochane do nieprzytomności

Dąży, by ona w nim szczęśliwa była,

I się wyrzeka własnych przyjemności,


Dlatego wolność tej harmonii czuję,

Siedząc na progu z kubeczkiem herbaty,

I taką chwilę wdzięcznie kontempluję,

Marząc, by niosła mnie sobą w zaświaty.


Doświadczam wtedy czegoś, co niestety

W żaden to sposób nie umiem opisać,

A co cenniejsze od wszelkiej podniety,

Co najdokładniej obrazuje cisza...


Bez tego nawet już nie jestem w stanie

Żyć mimo mnóstwa błyskotek przyziemnych.

Chwila na progu już we mnie zostanie -

Dar (dość banalny?, a jednak) bezcenny.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz