Nic mnie już chyba nigdy nie zaboli...
Doświadczeń pancerz wrósł wszak w moją skórę.
Stanowczym krokiem dziś na chwałę woli
Podążam naprzód, choć zawiści sznurem
Ludzie zazdrośni ciągną mnie do tyłu,
Depcząc żar, który w pożogę mnie zmienia.
W mgle wręcz kremowej brunatnego pyłu
Podążam naprzód po nitce promienia
Śladem Ariadny umocniona w wierze,
Że tuż za progiem wschodzi dla mnie słońce.
Echo z warg moich porywa pacierze
Niczym motyle do tańca po łące,
Więc cisza jeno, co się za mną skrywa,
Szeptem powtarza: "Chroń od złego Panie",
Przez co nadziei mi ciągle przybywa,
Że jak zapragnę, niebawem się stanie.
Pod prąd na przekór mściwości maluczkich
Idąc, przecinam nurtu napieranie.
Za sprawą kroków, nawet tych drobniutkich,
Z kolan się wznosi duszy mojej wstanie,
Którą skażeni podłością okrutną
Uprzedmiotowić chcieli, zakuć w dyby,
A ta postawą cierpliwie pokutną
Prosiła Boga, by się stał prawdziwy
Lot nad ów światem, co się jej wyrzeka
Jakby mu kością w gardle tylko była...
I nagle czasu przyspieszyła rzeka,
Która złą passę z mojej drogi zmyła!
Kroczę więc naprzód z podniesioną głową.
Wiem, czego żądać od życia mam prawo.
Plującym na mnie daję dobre słowo,
Choć się obnoszą swą haniebną sławą.
Tych, zaś, co którzy w odruchu uznania,
Przede mną klęknąć kiedyś się odważą,
Poproszę, aby owy gest kłaniania
Wtopili w pościg za tym, o czym marzą,
Bowiem się klękać godzi, lecz przed Bogiem,
Nie przed człowiekiem, który podziw budzi.
Pycha jest moim wiernym w boju wrogiem!
Mego sumienia niechaj nie zabrudzi!
Niech precz odejdzie, gdzie raki zimują!
W jej towarzystwie się sobą nie czuję.
Skromni mnie ludzie za serce ujmują.
Dzięki nim bycie człowiekiem miłuję.
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz