poniedziałek, 23 marca 2026

WIERNY WRÓG

Nic mnie już chyba nigdy nie zaboli...

Doświadczeń pancerz wrósł wszak w moją skórę.

Stanowczym krokiem dziś na chwałę woli

Podążam naprzód, choć zawiści sznurem


Ludzie zazdrośni ciągną mnie do tyłu,

Depcząc żar, który w pożogę mnie zmienia.

W mgle wręcz kremowej brunatnego pyłu

Podążam naprzód po nitce promienia


Śladem Ariadny umocniona w wierze,

Że tuż za progiem wschodzi dla mnie słońce.

Echo z warg moich porywa pacierze

Niczym motyle do tańca po łące,


Więc cisza jeno, co się za mną skrywa,

Szeptem powtarza: "Chroń od złego Panie",

Przez co nadziei mi ciągle przybywa,

Że jak zapragnę, niebawem się stanie.


Pod prąd na przekór mściwości maluczkich

Idąc, przecinam nurtu napieranie.

Za sprawą kroków, nawet tych drobniutkich,

Z kolan się wznosi duszy mojej wstanie,


Którą skażeni podłością okrutną

Uprzedmiotowić chcieli, zakuć w dyby,

A ta postawą cierpliwie pokutną

Prosiła Boga, by się stał prawdziwy


Lot nad ów światem, co się jej wyrzeka

Jakby mu kością w gardle tylko była...

I nagle czasu przyspieszyła rzeka,

Która złą passę z mojej drogi zmyła!


Kroczę więc naprzód z podniesioną głową.

Wiem, czego żądać od życia mam prawo.

Plującym na mnie daję dobre słowo,

Choć się obnoszą swą haniebną sławą.


Tych, zaś, co którzy w odruchu uznania,

Przede mną klęknąć kiedyś się odważą,

Poproszę, aby owy gest kłaniania

Wtopili w pościg za tym, o czym marzą,


Bowiem się klękać godzi, lecz przed Bogiem,

Nie przed człowiekiem, który podziw budzi.

Pycha jest moim wiernym w boju wrogiem!

Mego sumienia niechaj nie zabrudzi!


Niech precz odejdzie, gdzie raki zimują!

W jej towarzystwie się sobą nie czuję.

Skromni mnie ludzie za serce ujmują.

Dzięki nim bycie człowiekiem miłuję.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz