poniedziałek, 23 marca 2026

JAK ŁABĘDŹ

Już się podrywam jak łabędź do lotu,

Biegnąc po tafli życia codziennego.

Kroki fontanny rozpryskują potu,

By móc mnie wreszcie oderwać od niego.


Ręce jak skrzydła trzymam rozłożone.

Wiatr moje palce jak lotki opływa.

Pode mną słońce w wodzie roztopione,

By wzbić się w niebo! - nieustannie wzywa.


Więc stopy klaszczą o głębinę bytu,

Bym, nim dobiję do brzegu, się wzniosła

I na przestworzach lśniącego błękitu

Jak strzała śnieżnych piór wolność poniosła.


Latarnie światłem pas startu rysują.

Śliska od deszczu droga mnie pochłania,

Którą to kroki na mak rozpryskują,

Gdy wiatr mnie szarpie za w pędzie ubrania.


Już się podrywam jak łabędź do lotu.

Bryza wysiłku i łez ciało zrasza.

Po falach trudów, porażek, kłopotów

Linia rozpędu nie jestże mi straszna.


Stopą się wgryzam w nurty kalendarzy.

Podmuch powietrza me pięty podmywa.

Szum drzew potęgą milionów wachlarzy

Od grawitacji miękko mnie odrywa,


Biegnąc więc, zdam się skakać na sprężynach.

Od sił się Ziemi z dnia na dzień uwalniam.

Dotyk pode mną jest niczym pierzyna,

Więc w pędzie w niebo w ogóle nie zwalniam,


A tylko ręce szeroko rozciągam,

By je porywem wiatr z wszech stron obwiązał.

Biegnę ku niebu i się nie rozglądam,

Choćby świat wokół przywiązania żądał,


I już niebawem jakoby latawiec,

Co się ze sznurka zerwał ku obłokom,

Po sobie jeno wspomnienie zostawię,

Kiedy mnie skrzydła w przestrzeni uniosą.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz