Poszybowały w siną dal marzenia
Niczym latawce ze sznurka zerwane...
Myśl się spokojna wokół rozprzestrzenia,
Pod którą patrzę na kartki rozwiane
Miłości, co się nań słowem rozlała,
Duszę z ciężaru uczuć uwalniając...
Nie wiem... jak długo będę w ciszy stała,
W ławice kartek ów oczy wtapiając?
Poszybowały w siną dal pragnienia
Jak klucze ptactwa jesienią przegnane...
Usta związane sznurówką milczenia
Zwilża powietrze wilgocią skraplane,
Dzięki któremu słony smak wyczuwam
Łez, co wycisnąć już nie jestem w stanie.
Świat mej przeszłości od siebie odsuwam...
Z mroku więc wschodzi niczym zmartwychwstanie
Osoba czystsza niż wody przezrocze
Z siłą Dawida, Goliatów miażdżącą!
Dziś pewna siebie po jeziorze kroczę
Z wiarą triumfalnie słabości depczącą,
Dlatego sztormy przede mną się korzą,
Morza w pokorze wnet się rozstępują -
Niepowodzenia, co wokół się mnożą,
Już mi radości, że jestem, nie trują!
A jeno skrzydeł nie szczędzą anioły,
Które od Ziemi wzbić się pomagają,
Przez co mnie koi szumu dźwięk wesoły
Nurtu, co skrzydła w piórach przesiewają...
Harmonia duszy jak rajskie ogrody
Cieniem oliwnych drzew mnie uspokaja,
W koszu gałęzi niosąc ów drzew płody,
Co nędzne ciało strawą zaspakaja,
Więc gdy mnie butwa, jałowość osacza,
Rozpaczą plując mi w twarz z nienawiści,
Wskakuję w odmęt z odwagą Jonasza
I wnet się niebo z gradowych chmur czyści!
W połowie drogi jestem... może dalej?
Zatem nie! straszne są mi burz kaprysy.
Nigdy nie czułam się, jak dziś - wspaniale!,
Będąc połkniętą i zamkniętą w ciszy...
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz