Podróż w nieznane już nie ekscytuje.
Zrównoważenie obieram kierunek.
Rozdroża z wielkim spokojem przyjmuję.
Nie jest mi straszny upadek, frasunek.
Ciągnę za sobą krzyż w barki wrośnięty,
Który się milszym stał od mego ciała -
Pod tym ciężarem człek, idąc ugięty,
Czuł jak w nim siła z dnia na dzień wzrastała,
Krokom styranym lekkości nadając
Poprzez ramiona, co piórem trzepoczą.
Niełatwo w życiu do tej pory mając,
Trudno uwierzyć jest dziś własnym oczom,
Kiedy wzrost ducha mego pokazują,
Który to ciało niesie na swych rękach,
Choć sztormy z wszech stron go, topiąc, biczują
A w pięty kąsa niejedna udręka.
Nad przepaściami przez mój krzyż przechodzę
I w jego cieniu przed żarem się skrywam,
Na nim zaś wsparta we zwojach żmij brodzę
I samotności przestworza przepływam.
On niczym gwiazda nad Betlejem świeci -
Miejsca, gdzie zmierzam, by się znów narodzić.
Mijając w drodze bawiące się dzieci,
Wspominam jak się nauczyłam chodzić,
Po czym za siebie patrzę w stronę słońca,
Które wygasa purpurą zachodu...
Przede mną szlaku nie dostrzegam końca,
Gdzie wielu doszło zbyt wcześnie za młodu...
Kurz na mych ustach skorupą zastyga,
Więc mi milczenie przyjacielem bywa.
Myśl się od dawna w ogóle nie wzdryga,
Poczucia szczęścia wcale nie ubywa
Pomimo smaku mnóstwu rozczarowań,
Które świadomość siebie doświadczyły,
Którym nie szczędzę szczerych podziękowań,
Gdyż te na podłość mnie uodporniły.
Ze szczytu widzę dachy osad śpiących
Oraz ulice kłamstwami zalane,
Ludzi na oślep jak w transie błądzących,
Chodniki butów stosami usiane
I fajerwerki pod gradową chmurą,
Mrok, co tumanem się wznosi... opada...
Wiatr gwiżdże nad tym wręcz nutą ponurą,
Szelestem szepcząc, nieskładnie coś gada...
Wzrok mój odwracam od tych miejsc na mapie
I ruszam w drogę, która je omija,
Nim mnie spojrzeniem ktoś z osad nie złapie,
W czym mi pomyślność powodzeniem sprzyja.
Kilometrami ciągną się me szlaki,
Co je kalendarz na lata przelicza.
Wypatrywały mnie nań kiedyś znaki -
Dziś spontaniczność mnie na nich zachwyca.
Ku wschodom słońca zmierzam niestrudzenie
Z krzyżem, co stał się mi bliższy od ciała...
Życie, me życie... fakt albo złudzenie...
Historia, co się śladami spisała...
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz