piątek, 3 kwietnia 2026

MOMENT REFLEKSJI

Coraz częściej powracam w minione dekady

Z niebywałą lekkością i elastycznością.

Przyjemności odczuwam nieziemskiej kaskady,

Która ciało obmywa matczyną czułością,


Przez co zdam się bezwstydnie celebrować przeszłość,

Uciekając od świata, co mnie wręcz osacza.

W rozrzewnieniu na ustach czuję tylko wdzięczność.

Żaden grzech, co wciąż ciąży, wszak mi nie uwłacza,


Czyniąc mnie jeno lepszą ode mnie wskrzeszanej,

Która w ludziach szukała na siłę dobroci.

Patrzę w oczy tej we mnie w trudach odzyskanej,

Podziwiając w źrenicach mą twarz, co się złoci


Wschodu światłem płynącym zamglonym spojrzeniem,

Które dziś z dniem kolejnym powoli wygasa...

Patrzę na nią - tą we mnie - z pokornym wzruszeniem,

Gdy w głębinach źdźbeł, kwiatów wśród motyli hasa,


Gdy dryfuje niesiona przez łąk, zbóż przestwory,

Podziwiając obłoków biel nieskazitelną...

Nadal czuję aromat ów magicznej pory,

Przez co we mnie dziewczynka jest wręcz nieśmiertelną...


Chwila ciszy... zamarłych i słów oraz myśli...

Z kroplą kawy na ustach powietrzem spijanej...

Życie proste bez pragnień opasłych korzyści

Spaceruje wokół mnie wspomnieniom oddanej


I stukocze obcasem bezsennych zegarów,

Którym marzy się moment błogiego spoczynku...

Przez me okna jak przez szkła grube okularów

Widzę słońce jak ogień trzeszczący w kominku...


Rozkosz zatem otula me chustą ramiona...

Oczy chociaż otwarte zdają się zamknięte.

Dłonie trzymam splecione wokół mego łona...

Wargi mówią najgłośniej, będąc uśmiechnięte...


Oto zrasta się przeszłość z mą teraźniejszością -

Zaczyn mojej młodości w starym ciele wzrasta.

Proszę Boga, nie szepcząc... łkając pokornością,

By uczynił chleb z - jakim jestem - tegoż ciasta.


Jeno wtedy ta iskra jaką jest me życie,

Choć zabłyśnie i zgaśnie nim ją kto dostrzeże,

Da mi radość sączoną z satysfakcją skrycie,

Żem szła w dzień z dnia wytrwale oraz w dobrej wierze.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz