środa, 10 grudnia 2025

SPŁAKANY GRUDZIEŃ

Smutek na spacer wyszedł wczesną porą,

Na lędźwiach dłonie splecione dźwigając,

Głowę w ramionach jak wór, co jest zmorą,

Który mu ciążył, troski upychając


W myśli posępne, krążące nad skronią

Jakby jaskółki deszcz przeczuwające...

Powietrze pachnie łez wezbranych wonią

Wypełniających chmury się kłębiące,


Co na czerepie smutku się unoszą

Cylindrem czarnym w kobaltowym świetle...

Kroki szelestem traw kruszonych płoszą

Tabory wróbli kłócących się wściekle.


Miedziano-złoty ocean zieleni,

Którą rdza burym kolorem pokryła,

Ceglasty odcień przybiera czerwieni

Jakoby słońce wschodzące topiła


Rozpryskiwane obcasami smutku

Na kleksy wody w szarej politurze,

Gdy ten w dal siną ciągnie powolutku

Butem tłuczone niczym szkło kałuże.


Wodzę zań wzrokiem równie przygnębionym

Jak z jego piersi nielotne westchnienia.

Kiedyś był grudzień śniegiem przyprószony,

A dzisiaj jesień butwę rozprzestrzenia;


Strugi na szybach drżą płaczącym wiatrem,

Który w gałęziach łka, żalem się dławiąc;

Echo zawodzi krukowatych stadem,

Flotą piór czarnych w błękitach się pławiąc,


Co odcblaskami granatowych cieni

Wisi nad ziemią błotem pooraną...

Ach, gdzie ten grudzień, co się śniegiem mieni?

Za oknem widzę jeno twarz spłakaną


Smutku z rękoma w lędźwie wrośniętymi,

Z głową w ramionach bezwiednie wiszącą.

Pełznie oczami w dół pochylonymi

I ciągnie rozpacz za nim zawodzącą.


Idąc za smutkiem drogą siniejącą,

Wracam pod dachy w czapach śnieżnobiałych,

Widzę biel mrozem srebrnie się mieniącą,

Alabastrowe w puchu futerały,


Ale gdy powiek wznosi się zasłona,

Kremowa szarość dymem mnie spowija,

Dziecięca radość w mych ramionach kona,

Pod parasolem dzień jesiennie mija.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz