Zawieszona pomiędzy tym, co nieistotne,
Ale ważne dla innych i wręcz nieodzowne,
A tym, co bywa kruche oraz nieulotne
I dla duszy rozkoszne, jak również wymowne,
Budzę się wczesnym rankiem, wyprzedzając słońce...
W płaszczu rosy przetartym tkaniną mgły białej
Spaceruję, w źdźbłach brodząc, po bezkresnej łące
Od pajęczyn zroszonych lekko wypłowiałej,
Co na których niteczkach perły wody wiszą
Nawleczone deszczową nocą w bezsenności,
Dzięki czemu się trawy kryształowo błyszczą
Pod dniejącą kopułą pochmurnej jasności
Przecedzanej przez niebo gołębią szarością
Osładzaną miodowym strumieniem latarni...
Stąpam miękko po Ziemi z niezwykłą lekkością
Pośród dżdżących na stopy topniejących darni...
A z oddali mnie wsysa lej zrośniętych koron
Szumem morza, co w muszli falą żyje wiecznie.
Idę ku nim tą wczesną, śpiącą jeszcze porą,
Czując się w drzew ramionach jak dziecko bezpiecznie.
Chodnik płynie pode mną, niosąc mnie w bezkresy
Niczym tratwę porwaną rwącym nurtem rzeki.
W liściach szepczą szelestnie myśli moich biesy
Jakby w lipach kwitnących zachłanne pasieki.
Wilgoć pachnie akacją, z której płatki lecą,
Kasztanami, co z których blady róż się sypie.
Politurą ich kwiatów ścieżyny się świecą.
Cisza mżawką w ukryciu samotności chlipie.
Bezszelestnie podchodzę, aby ją pocieszyć,
Dobrym słowem powitać, spojrzeniem ukoić.
Obok pragnę niej usiąść - nie muszę się spieszyć.
Chcę mą duszę natchnieniem jak winem upoić,
Bo gdy wrócę do domu w świat buro przyziemny
Muszę w sobie zatrzymać tę chwilę bezcenną -
Ten lot mojej wolności swobodnie podniebny -
Moją miłość tworzenia - mego życia sedno.
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl






