wtorek, 1 września 2026

PRZEBUDZENIE

Sen jak ocean bezdenny spokoju

Zaczął mnie pulsem swej głębi wypychać

W codzienny zamęt bezkresnego znoju,

Więc krok się zaczął o fale potykać


I miast dryfować nim na wód powierzchni,

Zaczęłam tonąć, w toń się zapadając.

Spojrzałam na świat, który dawno nie śpi,

W nocnej gęstwinie dniem się zanurzając


I odzyskałam ziemię pod stopami

Jakby z topieli ktoś mnie uratował.

Dezorientacji błądziłam szlakami,

Po czym poznałam, że życie od nowa


Uruchomiło rdzą zżarte zegary,

Cykaniem tętno bytu odmierzając.

Ogień rozpalił mnie nadziei, wiary,

Że mam iść naprzód wciąż siebie szukając.


Przeszłam pokornie wilgotne chodniki,

Rosą w powietrzu ciało obmywając.

O ciemnej porze, nie widząc się z nikim,

Stanęłam w progu, pod stopami mając


Wszechświat w obłokach błękitów ukryty

Pod maską czerni w sinawym granacie.

Wiatr wszem szeleścił jakoby zeszyty

Klaszczące echem w spisanym dramacie,


Który się kartkom z trosk swych wyspowiadał,

Aktami łkając nad tym, co minęło...

Szept płochych myśli wciąż będzie rozprawiał

Jakoby krytyk, co ocenia dzieło,


Na co w ogóle uwagi nie zwrócę,

Jeno, stopami wisząc nad przestrzenią,

Wzrokiem zachłannym w róż złocisty rzucę,

Co się wymyka spod kontroli cieniom


I, rozpruwając niebo wschodem słońca,

Wleje się światłem w spragnione źrenice

I jak jasności promieniste pnącza

Spłynie na Ziemi drzemiące oblicze,


A ja uniosę zachłanne ramiona,

Pod kaskadami moknąc świetlistości.

Opadnie z oczu ślepoty zasłona...

Już czuję dotyk namiętny wolności,


Który podmuchem w me rozpięte ciało

Wtapia się dreszczu rozkoszy strużkami.

Panie mój - wołam - oddaję się całą

Tobie, więc nieś mnie jak krople rękami!


I wtem!... unoszę się do nieważkości

Niczym do piersi głowę mą wtulając.

Nie mam z przeszłością żadnej zażyłości,

O duszę bardziej niż dotąd mą dbając.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz