Podarowałeś mi dziś, Panie, dzień kolejny.
Co z nim począć powinnam? - nie zdecydowałam.
Minął nocy czas ciężki, kapryśnie bezsenny.
Słoną wodą upita w bezmiar dryfowałam
Niepewności, co która jeno mnie męczyła,
Na mym łóżku jak dziecko skacząc nieustannie.
Wschodem słońca pode mną fala się zbudziła,
Co czujności, uwagi, poświęcenia łaknie.
Ociężale zsunęłam na podłogę stopy,
Aż zadrżała muśnięta moich pięt dotykiem.
Do mieszkania wpadały różnorodne głosy,
Stając się dla mych zmysłów skutecznym budzikiem.
Przez firanki się jasność w bursztynie sączyła.
Brzoza w liściach błyszczących zmatowiałym złotem
Jak w balecie w swym tutu gałęzi tańczyła,
Rozpalając i we mnie do tańca ochotę.
Pchnij więc, Panie, pode mną płytę winylową
Ziemi nudnie ospałej, troską obarczonej.
Niechaj nuty skowronków dźwięczą mi nad głową
Mimo pory jesienią mocno przyprawionej!
Niech mnie porwie w ramiona wiatr nieokrzesany,
Który umie prowadzić jak nikt na parkiecie!
Niech wirują nade mną obłoków tumany!
Niech nieważkość mnie w przestrzeń krokami poniesie!
Dajże wczuć się, mój Panie, w zegary na ścianie,
By mi serce z wigorem, jak kiedyś, zabiło!
Siedząc... patrzę mym sytym wzrokiem na śniadanie
Jakby wszystko się wokół nie działo, a śniło...
Przerwij zatem ten strumień jednakiego bycia,
Co z dnia na dzień przepycha się swym rytuałem!
Niech mnie porwie nurt dziki namiętnego życia,
W wodospady radości pchając mnie zuchwale!
O, naturo mej duszy wiecznie niespokojnej
I zachłannej łakomie na wszelkie doznania,
Wrzesz jak woda w tej chwili bezruchu pokornej,
Co do autorefleksji świadomej mnie skłania.
Trącam struny mych wersów mniej więc spontanicznie,
Lecz... któż w dobie trudności głupio się uśmiecha?
Brzmię w mych strofach najpewniej niezwykle lirycznie,
Bo spotkałam w mych oczach nowego człowieka.
Muszę zatem ustalić mu nowe wytyczne,
Poznać jego nawyki i oczekiwania.
Nim imieniem się jego na powrót zachłysnę,
Muszę przejść niczym wino proces dojrzewania,
Więc... rozruszaj me członki towarzyskim tańcem
O poranku, mój Panie, bym nie zmarnowała
Dnia, co staje się moim szeptanym różańcem
Odkąd w mrok codzienności żem powędrowała.
grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz