środa, 23 września 2026

CZAS

Ach, czas... niczym mara albo jak sen na jawie,

Zjawisko, rzec by można, wręcz nadprzyrodzone,

Czy pamięcią, czy zdjęciem uchwycone prawie,

Lecz w zasadzie przebiegłe i niedoścignione.


Czymże pachnie i jakim smakiem obdarzone

Jest zjawisko to wokół nas wiecznie krążące?

Czy bezwonną naturą zostało ochrzczone?

Może pachnie jak butwa lub kwiaty na łące


A smakuje goryczą bólu i rozpaczy

Lub słodyczą radości, nadziei, miłości

Albo chlebem, co którym los nas z łaski raczy...

W tej dziedzinie nie będziem mieć nigdy pewności.


Niczym kosa podcina w drodze nasze nogi.

Ostrzem śmierci nas kładzie niczym zboża łany.

W swym działaniu się zdaje wręcz bezwzględnie srogi,

Choć łagodnie nim człowiek zda się opływany,


Bo z dnia na dzień idziemy przez życie bezwiednie,

Wygasamy powoli... niemal nieświadomie.

Każdy nieubłaganie i skutecznie więdnie,

Co zdradzają i oczy, i grabiaste dłonie...


Jedną cechę dostrzegam w nim niezaprzeczalnie:

Sprawiedliwość, co która nas wszystkich dosięgnie.

Zauważę więc szczerze, a nawet brutalnie,

Że czas żywcem z precyzją bezduszną nas grzebie.


Mechanizmy zegarów się zdają przyspieszać

Jakby batem w zaprzęgu konie ponaglane.

Dni wydają ze sobą się w obłędzie mieszać.

Kalendarze fruwają na kawałki rwane.


Chciałoby się w tym pędzie czas chwycić za rękaw,

By zatrzymać go chwilę, zmusić do refleksji,

Lecz ta próba to tylko marność i udręka,

Zakleszczenie jedynie człowieka w opresji.


Winno czas się traktować jakoby powietrze,

By świadomie codzienność z godną czcią traktować.

Zanim nas bezpowrotnie na popiół rozetrze,

Trzeba się nim jak tortem z wdzięcznością częstować.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz