poniedziałek, 28 września 2026

PROSTOTA

Nie potrzebuję już niczego więcej.

Kawa i cisza zupełnie wystarczą,

Na ciepłym kubku wtulone weń ręce,

Zegary, które jak kot mruczą tarczą,


Ulice we śnie całkiem wyludnione

I wiatr, co szura o chodnik kapciami,

Drzewa w pokorze szumnie rozmodlone

I świt, co mieni się nocy światłami...


Ten błogi spokój jest wystarczający.

Widzę go w oknach szklących się szybami,

W których rozpływa się miękko-kojący,

Obejmowany czule poduszkami


Unoszącymi rozmarzone skronie

Z ufnością dziecka stygnące w pieleszach,

Gdy cytrynowym blaskiem księżyc płonie...

Widok ten smutki wszelakie pociesza,


Budząc nadzieję, że nic się nie zmieni,

Że cisza, spokój we mnie pozostaną,

Kiedy się słońcem niebo zarumieni,

Ulice w tłumach jak w płomieniach staną.


Całe me ciało wypełniam oddechem

Jakbym zatrzymać stan rozkoszy miała.

Chłonę tę błogość, ale nie z pośpiechem,

By w żaden sposób się nie zmarnowała.


Niczego więcej mi nad to nie trzeba,

Co by mnie bardziej czyniło szczęśliwą.

W błędzie są, którzy mówią, że się nie da

Żyć, gdy prostota zagarnia dni żniwo.


Chociaż mnie dręczą zmartwienia przyziemne

I jako zmory z wszech stron osaczają,

Oczekiwania mam od lat niezmienne,

Którym i cisza, i spokój sprostają.


Nic prócz nich nie jest mi wcale potrzebne,

By się uważać za zadowoloną.

To moje bycie od dekad niezmienne

Cieszy mnie bardzo prostotą wrodzoną.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz