środa, 9 września 2026

A NADE WSZYSTKO

A nade wszystko kocham anioły

W czarnych sukienkach podwiązywanych

Łuną księżyca, co blask zamglony

Ciągnie po ziemi srebra trenami


Topniejącymi gwiazd odblaskami

Odbijanymi taflą lustrzaną

Wód, które iskrzą nieba światłami,

Przez co się Ziemia zdaje zalaną


Szklistą poświatą się wszem mieniącą

Kalejdoskopem łusek z cyrkonii...

Ciągną się szatą w dal szeleszczącą,

Trzymając lampion w swej prawej dłoni


Z wiankiem ciem niczym z kokardą skrzydeł

Dekorujących jasność świetlików.

Te latarenki jak kulki z igieł

Błyszczą się garścią złotych guzików,


Rzucając łunę połyskującą

Na świat w ciemności snu zatopiony -

Widoczność w oczach ludzkich gasnącą

Porozciąganą we wszystkie strony


Niczym pajęczyn roztopierzenie

Siecią swych splotów w głąb zarzucone,

Co przypomina słońca promienie

Niemal doszczętnie już wypalone.


A nade wszystko kocham anioły,

Co przez gęstwinę się przedzierają

Czerni podobnej do ciekłej smoły,

Do której kroków nie przyklejają,


A nad nią suną wręcz bezszelestnie,

Szeptami kojąc dusz utrapienia.

Sprawiają, że się czuję bezpiecznie

W mackach ślepoty i ogłuszenia.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz