piątek, 25 września 2026

BYĆ MOŻE... NIGDY

Być może już się nigdy nie spotkamy...

Kto w taki sposób choć myśli przelotnie?

Z tym spostrzeżeniem tak niewiele mamy.

Codzienność zatem przemija samotnie,


Slalomem biegnąc pomiędzy sprawami,

Co to do rangi w mgnieniu urastają

Jakoby były prawie problemami,

Które państwowy status posiadają.


A czy nie warto wyrwać się z tej matni

Zabijającej w nas to, co najlepsze,

Zwłaszcza że i tak wciąż jesteśmy stratni?

Ileż udźwignąć może ludzkie serce?


Każdego roku pod furtką stawałam,

W której sąsiedztwie czaiły się duchy,

W której wywaru wspomnień smakowałam,

Co nie dawało mi wcale otuchy,


A utwierdzało jeno w przekonaniu,

Że wszyscy, wszystko kruche jest boleśnie...

Stałam pod furtką w smutku doświadczaniu

Jakbym błądziła za przeszłością we śnie...


Wiatr zatarł ścieżki liśćmi przysypane.

Kroki szeleszczą umarłych szeptami.

Duchy żarliwie tęsknotą wzywane

Odparowały z porannymi mgłami,


Przez co jedynie świst nagich gałęzi

Gwizdem przeciągów przekornie drażniony

Już mnie nie wzrusza i już mnie nie mierzi.

Dziś słów przeze mnie jest wszak pozbawiony.


W tym roku również podróż planowałam

Pod furtkę obejść tak mi dobrze znanych,

Żeby się spotkać - zamiar szczery miałam -

Z ludźmi, z którymi świat był budowany,


Lecz mnie okradła z tej szansy choroba,

Nie pozwalając dotrzeć w owe progi...

Jak długo potrwa dzisiaj Twoja doba?

Czy nie zawróci Cię z obranej drogi?


Być może już się nigdy nie spotkamy...

I jest to wielce wręcz prawdopodobne.

Ciągle na jutro bliskość odkładamy,

A przecież jutro jest tylko ulotne.


Co, kiedy wzejdzie, a wraz z nim dotrzemy

Do stołu z wiankiem, ale pustych krzeseł,

Kiedy nikogo tam nie zastaniemy?...

Nic nam tej straty przecież już nie wskrzesze


I pozostaną wyrzuty sumienia,

I ból jak zgaga żalem nas trawiący,

I nie zamilkną samooskarżenia,

I nie nastanie czas rany leczący...


Być może już się nigdy nie spotkamy...

Od zawsze myślę w ten szczególny sposób.

Wpływu na życie wszak nie posiadamy

A los tak rzadko udziela nam głosu,


Więc nie odmawiam sobie przywileju

Okazywania bliskim mej miłości.

Jeżeli jutro nie dotrę do celu,

Dziś pod tą furtką jestem z odległości


I dzień w dzień czuwam u boku osoby,

Której być może nigdy nie obejmę,

Lecz nie zmarnuję bez niej żadnej doby

I będę przy niej nim, gasnąc, odejdę.


Być może już się nigdy nie spotkamy...

Niech myśl ta czuwa nad naszym istnieniem.

W przyziemnych bzdurach wciąż się zatracamy,

Aż się codzienność staje utrapieniem.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz