poniedziałek, 27 lipca 2026

KONTEMPLACJA

Z jakim spokojem szepcze powietrze...

Niemal nie słychać o czym rozprawia.

Bez akustyki słów jego wiersze

W tonie bezdźwięków echo zostawia


Jako nikomu dziś niepotrzebne,

Nie wzbudzające w nikim posłuchu,

Ni pożyteczne, ani chwalebne,

Artykulacji wyzbyte ruchu...


A ja je słyszę bardzo wyraźnie.

Wibracją trąca struny mej skóry.

Czekam, aż wokół świat wreszcie zaśnie

I cisza zmiażdży hałasu mury,


Choć mi się zdarza w zgiełku ulicznym

Wyłowić akord jego oddechu,

Tembr w nim powagi iście magiczny

Bez presji lęku oraz pośpiechu...


To szum stabilny, niemal wstrzymany

Jak wdech zamknięty w zamarłej piersi,

Jednaką nutą ciszy wchłaniany,

Która nie drażni oraz nie mierzi,


A jeno koi myśli płochliwe,

Emocje drżące z byle powodu...

Człowiek opuszcza własną Niniwę

I nasycony idzie do przodu


Owym powietrzem, co doń coś szepcze,

Tłumiąc instynktu impuls drapieżny...

Niema tonacja ucha me łechce.

Jej nie zagłuszy nawet mosiężny


Huk, zgrzyt łańcuchów, warkot silników,

Obcasów stukot, krzyk czy wołanie -

To gdzieś wiruje jak ćma w słoiku.

Ja jeno słyszę nut łaskotanie


Przyjemnej barwy ciepłej harmonii,

Która westchnieniem mnie swym upaja,

Osiada wiatrem na mojej dłoni

I mnie z powietrzem spokojem spaja...

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz