środa, 26 sierpnia 2026

ROZWIDLENIE

Droga się moja nagle rozwidliła

Bez drogowskazu na jej skrzyżowaniu

Jakby mi na złość w tej chwili zrobiła.

Stoję i myślę przy jej rozwiązaniu,


Rozszyfrowaniu kapryśnej natury

Wymagającej ode mnie wyboru.

Kierunek obrać czas, lecz... nie wiem który,

Co jest zagwozdką niemałego sporu.


Za mną jej strzępy przetartego szlaku.

Wiatr ślady zamiótł i piachem przysypał.

Ziemia się mieni jak ziarnami maku,

Który nie będzie ni rósł, ni przekwitał.


Nie wrócę zatem do miejsc utraconych.

Powrotne ścieżki spod stóp się wypruły.

Przede mną droga, która na dwie strony

Wbija asfaltu spękane pazury


W grunt, co jak zdobycz w szponach zakleszczonych

Milczy wyrwany z kontekstu istnienia.

Którą mam wybrać z ów odnóg skłóconych?

Co się na lepsze lub na gorsze zmienia?


Pode mną nie drgnie podpowiedzią Ziemia.

Nade mną niebo wisi w konsternacji.

Stojąc na smudze blednącego cienia,

Nie czuję lęku, jak również frustracji,


A błogi spokój, który mnie wypełnia

Jakoby woda dzban z gliny po brzegi.

Może się teraz, co marzyłam, spełnia...

Opuszczę ludzi bez duszy szeregi


Będące dla mnie jeno okowami

Wgryzającymi się w zmęczone ciało.

Chcę się unosić w przestworzach z ptakami,

Porzucić życie, co mi umniejszało.


Zanim podejmę decyzję kluczową

I ruszę naprzód w wybranym kierunku,

Zastygam w ciszy, która to na nowo

Poprawia jakość mego wizerunku,


I... nie chcę rozmów z tymi osobami,

Co mnie zakrakać do dziś próbowały,

I będę ważyć z miłością słowami,

By same dobro mi prorokowały.

grafika pochodzi ze strony: tapeciarnia.pl





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz